Zamarzanie
2010-02-07
Dżizas! Jaki ja się czuję niezrozumiany! Może to tylko jakaś choroba? Może tylko wydaje mi się, że mnie nie rozumieją? Ale widać, że nie zrozumieli. Bo nie chciał pocieszenia przecież. Po prostu... chciał napisać to co najważniejsze, najbardziej skryte. Bo nie będzie części drugiej.
Zaufanie... wbrew pozorom trudno jest zaufać drugiej osobie... niemożliwe wręcz jest zaufanie wtórne, kiedy raz się już straciło. To przykre, nieprawdaż?
Dodaj komentarz
|
Damroka Intria Azaya
2010-02-08
A może to Ty nie zrozumiałeś "ich". Poza tym zawsze należy liczyć się, że ktoś skomentuje jakoś to, co robisz/piszesz, o ile ma taką możliwość.
Trudno jest zaufać, owszem. Ale jeśli wcześniej ktoś Ci ufał, a Ty to zniszczyłeś, możesz to naprawić. Przynajmniej ja jestem głupia i naiwna, i wierzę w jednorazowe błędy... Oraz wybaczam, ufam od nowa. Ze mną jest doprawdy źle.
K.Cz.
2010-02-07
Jeśli pierwsza część Twojego posta dotyczy komentarzy pod poprzednim, to nie wiem, kto kogo nie zrozumiał. Nie wiem, jak pozostałe osoby, ale nie zauważyłam, żebym Cię pocieszała. Po takich stratach raczej trudno pocieszyć. Jeśli już, to zwróciłam uwagę na to, ze życie trwa dalej. Jednak. Po prostu jest nieubłagane...
Co do drugiej części: tak, masz rację. Można wybaczyć, ale czy zaufać...? Nie wiem, czy potrafię. Jak do tej pory mi się nie zdarzyło.
U mnie dochodzi jeszcze jeden aspekt zaufania: patrzę, na czym kto stoi, jeśli czaisz, o czym myślę.
|